-°   dziś -°   jutro
Piątek, 29 maja Magdalena, Bogumiła, Teodozja, Urszula, Benita

Ekspertka: lawinowo rośnie liczba dzieci z chorobami jelit (wywiad)

Opublikowano  Zaktualizowano 

Coraz więcej dzieci w Polsce cierpi na nieswoiste choroby zapalne jelit, ale także na inne choroby związane z zaburzoną mikrobiotą jelit. Dzieci zaczynają chorować jak dorośli, rośnie liczba przypadków otyłości, kamicy przewodowej – powiedziała PAP prof. Aleksandra Banaszkiewicz z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

PAP: 29 maja przypada Światowy Dzień Zdrowia Układu Pokarmowego. Przez lata choroby gastroenterologiczne kojarzyły się przede wszystkim z osobami dorosłymi. Tymczasem dziś coraz częściej słyszymy o dzieciach cierpiących na ciężkie, przewlekłe choroby jelit. Gdyby miała pani wskazać największe wyzwanie współczesnej gastroenterologii dziecięcej w Polsce, co by to było?

Prof. Aleksandra Banaszkiewicz: Chyba właśnie to, że dzieci zaczynają chorować jak dorośli. Mamy coraz więcej pacjentów z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit, z otyłością, zaburzeniami metabolicznymi, ale też z chorobami związanymi z mikrobiotą, stylem życia czy przewlekłym stresem.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu największym zagrożeniem dla dzieci były choroby zakaźne, ciężkie biegunki i odwodnienie. Dziś infekcje nadal istnieją, ale dzięki antybiotykom, lepszemu nawadnianiu i postępowi medycyny przestały być aż tak dramatycznym problemem jak dawniej.

Zobacz również:

W ich miejsce pojawiły się natomiast choroby przewlekłe. I to jest ogromne wyzwanie, bo choroba przewlekła u dziecka wpływa właściwie na całe jego życie: rozwój fizyczny, psychikę, funkcjonowanie społeczne, edukację i przyszłość.

PAP: Czy rzeczywiście obserwujemy w Polsce lawinowy wzrost liczby dzieci z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit?

A.B.: Niestety tak to wygląda. Nie mamy dobrych badań epidemiologicznych dla całej Polski, ale z perspektywy klinicznej ten wzrost jest bardzo widoczny. I nie mówię o wzroście o kilka czy kilkanaście procent. W ciągu ostatnich dwóch dekad liczba dzieci, którymi opiekujemy się z powodu nieswoistych chorób zapalnych jelit, wzrosła kilkukrotnie.

Widzimy to praktycznie we wszystkich ośrodkach gastroenterologii dziecięcej w Polsce. Znamy się między sobą, rozmawiamy i wszyscy obserwujemy dokładnie ten sam trend.

Co ciekawe, podobną drogę wcześniej przeszły kraje wysoko rozwinięte Europy Zachodniej. Tam wzrost zachorowań zaczął się wcześniej, dziś w części państw sytuacja zaczyna się stabilizować. Polska natomiast nadal znajduje się w fazie bardzo dynamicznego wzrostu liczby zachorowań.

To paradoksalne, ale częściowo jest to także efekt zmian cywilizacyjnych. Wraz z rozwojem gospodarczym zmieniają się styl życia, sposób odżywiania, ekspozycja środowiskowa, poziom stresu i mikrobiota człowieka.

PAP: Rodzice bardzo często pytają lekarzy: „Dlaczego moje dziecko zachorowało?”. Co współczesna nauka mówi dziś o przyczynach takich chorób jak celiakia, choroba Leśniowskiego-Crohna czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego?

A.B.: To jedno z najtrudniejszych pytań, bo uczciwa odpowiedź brzmi: nadal nie wiemy wszystkiego. Etiopatogeneza tych chorób jest bardzo złożona i nie została do końca wyjaśniona.

Wiemy jednak, że choroby te są wynikiem współoddziaływania czynników genetycznych, immunologicznych i środowiskowych. Nie istnieje jeden „gen choroby”. W przypadku nieswoistych chorób zapalnych jelit znamy już niemal sto genów zwiększających podatność na zachorowanie, ale one same w sobie nie są bezpośrednim „sprawcą” zachorowania.

Najprawdopodobniej wygląda to tak, że u osoby predysponowanej genetycznie dochodzi do nieprawidłowej odpowiedzi immunologicznej na bakterie obecne w jelicie. I tu dochodzimy do niezwykle ważnego pojęcia, czyli mikrobioty.

PAP: Czyli organizm zaczyna walczyć sam ze sobą?

A.B.: W pewnym sensie tak. Proszę pamiętać, że nasze jelita są zasiedlone przez ogromną liczbę bakterii, które normalnie są dla nas korzystne albo neutralne. Problem pojawia się wtedy, gdy dochodzi do zaburzenia bariery ochronnej jelita.

Mówiąc bardzo obrazowo — „rozszczelnia się” warstwa ochronna błony śluzowej. Bakterie i ich metabolity zaczynają przenikać głębiej, a układ odpornościowy uruchamia przewlekły stan zapalny.

I właśnie wtedy organizm zaczyna reagować na coś, co normalnie powinno być tolerowane. Powstaje cała kaskada reakcji zapalnej, która prowadzi do uszkodzenia jelita, ale często również innych narządów.

Bo trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć: nieswoiste choroby zapalne jelit to nie są wyłącznie choroby jelita. To są choroby całego organizmu. Mogą obejmować stawy, wątrobę, skórę, oczy, a czasami nawet mięsień sercowy.

PAP: Dlaczego przebieg takich chorób u dzieci bywa szczególnie gwałtowny?

A.B.: Ponieważ dziecko znajduje się w fazie intensywnego wzrostu i dojrzewania. Organizm młodego człowieka potrzebuje ogromnych ilości energii oraz składników odżywczych do prawidłowego rozwoju. Tymczasem przewlekły stan zapalny działa jak ogromny złodziej energii. Organizm zamiast rosnąć i dojrzewać, przez cały czas walczy z chorobą.

Dlatego u dzieci z przewlekłymi chorobami jelit często obserwujemy zahamowanie wzrastania, utratę masy ciała, niedobory pokarmowe czy opóźnione dojrzewanie. I bardzo często właśnie zaburzenia wzrostu są pierwszym sygnałem alarmowym.

PAP: Jakie objawy powinny szczególnie zaniepokoić rodziców?

A.B.: Tak zwanymi czerwonymi flagami są przede wszystkim: zahamowanie wzrastania, utrata masy ciała, przewlekłe bóle brzucha, przewlekła biegunka, krew w stolcu, wymioty, osłabienie czy żółtaczka. Czasami dziecko pozornie funkcjonuje dobrze — chodzi do szkoły, jest aktywne — ale nagle przestaje rosnąć albo przestaje przybierać na masie ciała. To zawsze wymaga bardzo dokładnej diagnostyki.

PAP: W świecie nauki ogromnie dużo mówi się dziś o osi jelitowo-mózgowej oraz mikrobiocie. Czy rzeczywiście bakterie jelitowe mogą wpływać aż tak mocno na zdrowie człowieka?

A.B.: Jestem o tym głęboko przekonana. Wszystko wskazuje na to, że mikrobiota wpływa nie tylko na przewód pokarmowy, ale właściwie na funkcjonowanie całego organizmu. To, jak żyjemy, co jemy, jak śpimy, jak dużo się ruszamy i jak bardzo jesteśmy narażeni na stres, wpływa na skład mikrobioty jelitowej. A mikrobiota wpływa później na odporność, metabolizm, funkcjonowanie mózgu, psychikę i ryzyko wielu chorób.

Nieprzypadkowo przypisuje się Hipokratesowi zdanie, że „wszystkie choroby zaczynają się w jelitach”. Dziś zaczynamy rozumieć, że rzeczywiście jest w tym bardzo dużo prawdy.

PAP: Czy współczesny styl życia rzeczywiście niszczy jelita dzieci?

A.B.: Niestety w dużej mierze tak. Wysoko przetworzona żywność, konserwanty, nadmiar cukru, słodzone napoje, brak ruchu — wszystko to wpływa negatywnie zarówno na mikrobiotę, jak i na błonę śluzową jelit. Rodzice często nie zdają sobie sprawy, jak ogromne znaczenie mają codzienne nawyki. Naprawdę nie musimy codziennie kupować dzieciom chipsów, słodzonych napojów czy wysoko przetworzonej żywności.

Można pić wodę. Można starać się jeść produkty dobrej jakości. Można zachęcać dzieci do ruchu. To brzmi banalnie, ale właśnie te podstawowe rzeczy mają największe znaczenie dla zdrowia.

PAP: A modne produkty „zero cukru” i napoje ze słodzikami?

A.B.: To nie jest zdrowa alternatywa. Produkty zawierające sztuczne substancje słodzące również wpływają na mikrobiotę jelitową i mogą zaburzać naturalne funkcjonowanie przewodu pokarmowego. To, że coś nie zawiera sacharozy, nie oznacza, że jest zdrowe.

PAP: Coraz częściej mówi się również o nowotworach jelita grubego u bardzo młodych osób. Czy ten problem zaczyna dotyczyć także dzieci?

A.B.: Na szczęście nowotwory jelita grubego u dzieci nadal są rzadkie, ale coraz częściej pojawiają się u młodych dorosłych. Część przypadków raka jelita grubego wynika z predyspozycji genetycznych, ale znaczenie ma także przewlekły stan zapalny.

PAP: Jakie błędy rodzice popełniają dziś najczęściej?

A.B.: Najczęściej są to błędy związane ze stylem życia. Zła dieta, wysoko przetworzona żywność, nadmiar cukru, brak ruchu i ogromna ilość stresu. Dzieci są dziś często wszędzie dowożone samochodami, spędzają mnóstwo czasu przed ekranami, mało się ruszają. Tymczasem aktywność fizyczna ma gigantyczne znaczenie także dla zdrowia jelit i mikrobioty.

PAP: Jak rodzice mogą wspierać dzieci z przewlekłymi chorobami jelit?

A.B.: Przede wszystkim muszą pamiętać, że to są choroby niezwykle obciążające psychicznie. Dziecko z przewlekłymi bólami brzucha, biegunkami czy koniecznością stosowania restrykcyjnej diety często czuje się wykluczone i zawstydzone.

Dlatego potrzebujemy nie tylko leczenia farmakologicznego, ale również wsparcia psychologicznego, większej edukacji szkół i większej społecznej wrażliwości. Dobrze jest także włączać dziecko, oczywiście dostosowując do jego wieku i możliwości zrozumienia, w proces diagnostyki i leczenia.

PAP: Czy polski system ochrony zdrowia nadąża za tym problemem?

A.B.: Nadal mamy ogromne braki kadrowe i organizacyjne. Gastroenterologów dziecięcych jest w Polsce coraz więcej, ale nadal za mało. Kolejki do specjalistów są długie, a w chorobach przewlekłych czas ma ogromne znaczenie.

Potrzebujemy także zmian systemowych dotyczących funkcjonowania dzieci przewlekle chorych w szkołach i przedszkolach — choćby dostępu do odpowiednich diet czy jasnych procedur podawania leków. Ponadto, brakuje ustrukturyzowanego „przejścia w dorosłość” dzieci z chorobami przewlekłymi – czyli z opieki gastrologa dziecięcego do opieki gastrologa osób dorosłych.

PAP: Gdyby mogła pani skierować jeden apel do rodziców i jeden do decydentów — co by pani powiedziała?

A.B.: Rodzicom powiedziałabym: obserwujcie swoje dzieci i nie lekceważcie sygnałów wysyłanych przez ich organizmy. Zdrowe jedzenie, ruch i codzienne nawyki naprawdę mają znaczenie. A decydentom — że inwestycja w zdrowie dzieci jest inwestycją w przyszłość całego społeczeństwa. Jeśli nie zaczniemy działać odpowiednio wcześnie, będziemy mieli coraz więcej ciężko chorych młodych ludzi.

Jelita dzieci są dziś trochę papierkiem lakmusowym współczesnego świata. Widać w nich wszystko: nasz pośpiech, stres, sposób odżywiania, brak ruchu i przeciążenie organizmu bodźcami. Bardzo długo wydawało nam się, że dzieciństwo samo w sobie chroni przed chorobami cywilizacyjnymi. Dzisiaj już wiemy, że niestety tak nie jest.

Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Ekspertka: lawinowo rośnie liczba dzieci z chorobami jelit (wywiad)"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na [email protected]